12 pytań do Dominiki Kobieli

Dominika Kobiela jest odpowiedzialna za employer branding w Grupie HASCO. Tym, co ją motywuje jest różnorodność podejmowanych zadań. Udowadnia, że kreatywność i sumienność potrafią wspaniale ze sobą korelować.

Dominika Kobiela

Dominika Kobiela jest absolwentką kulturoznawstwa na Uniwersytecie Śląskim. Studia te potraktowała jako rozgrzewkę do dalszej edukacji. Nieco później ukończyła studia podyplomowe z zakresu PR, psychologię oraz Podyplomowe Studia Trenerów Biznesu na Uniwersytecie SWPS. Współczesna psychologia rozwojowa podkreśla, że człowiek rozwija się przez całe życie, dlatego jest szansa, że jej kolekcja dyplomów jeszcze się powiększy.

Zaczynała jako dziennikarka i recenzentka filmowa, później pochłonął ją marketing. Przez kilka lat pracowała też w wydawnictwie, gdzie jako redaktor inicjujący miała okazję współpracować z wieloma fascynującymi autorami z całego świata. Później zajęła się PR-em w firmach z branży tłumaczeniowej oraz oświetleniowej. Zdobyta w ten sposób wiedza oraz umiejętności doprowadziły ją do miejsca, w którym obecnie się znajduje.

Jak mówi: „Mam szczęście, ponieważ moja praca jest moją pasją. Każdy dzień jest nowym wyzwaniem. Każdy witam z nadzieją, że znów przyniesie coś nieoczekiwanego.”

Wśród podejmowanych przez Dominikę Kobielę zadań znajduje się m.in. komunikacja wewnętrzna, organizacja targów pracy, współpraca z Fundacją „HASCO-LEK” przy organizacji akcji charytatywnych i wolontariatu pracowniczego, prowadzenie kampanii rekrutacyjnych,a także akcji dla pracowników oraz promocja pracodawcy w mediach.

Biuletyn Hasco

Wszystkie teksty do magazynu piszą pracownicy firmy i dotyczą one zagadnień, które są im najbliższe. Jedna z koleżanek propaguje medycynę naturalną i dzieli się praktycznymi radami oraz przepisami, które przekazała jej babcia. Inna jest miłośniczką literatury pięknej i pisze o książkach, które zrobiły na niej największe wrażenie. Nie zabrakło również kącika kulinarnego, wywiadów z pracownikami i sekcji podróżniczej. Jest też dział poświęcony temu, co dzieje się w firmie i w fundacji.

1. Urodziłam się w roku: niestety dinozaury pożarły moje świadectwo urodzenia…

2. Jako dziecko najlepiej umiałam… pisać zdania wielokrotnie złożone… odręcznie, a to już wyższy poziom kryptologii.

3. Najbardziej praktyczne spostrzeżenie z czasów nauki: najcenniejsze były dla mnie studia, które podjęłam już w dorosłym życiu. Uczęszczanie na zajęcia z osobami posiadającymi już ugruntowane doświadczenie zawodowe jest bezcenne. Polecam każdemu, kto jeszcze nie próbował.

4. W mojej pracy przywiązuję największą wagę do… wagi mojej pracy. Najważniejsze jest dla mnie poczucie sensu w tym, co robię. Dzięki świadomości, że moja praca ma znaczenie, a to, co robię jest dla kogoś ważne, mogę przychodzić do pracy z przyjemnością.

5. Dobry redaktor naczelny zawsze… pozwala na pełną swobodę twórczą, czyta wnikliwie każdy tekst i udziela konstruktywnej informacji zwrotnej.

6. Mój ulubiony tytuł prasy komercyjnej: „Przekrój”, choć właściwie trudno nazwać go dziś prasą komercyjną.

7. Biuletyn firmowy jest dla mnie źródłem… zachwytu, że mogę pracować z tak utalentowanymi i niezwykłymi ludźmi.

8. Gdybym mogła poświęcić cały weekend na czytanie… zrobiłabym to… co ja mówię, przecież właśnie to zrobiłam! Było fantastycznie! Zwykle mam zaczętych kilka książek i dobieram tę najbardziej pasującą do nastroju. A kiedy postanowię, że czas zrobić obiad – wówczas włączam audiobooka.

9. Symbolem mojego stosunku do luksusu jest… chyba nie mam symbolicznego stosunku do luksusu. Cieszę się nim, gdy mi się przydarza i żyję bez niego, kiedy wypadam z łask fortuny.

10. Lepsze niż ptasie mleczko: to pytanie jest tendencyjne! Trudno mi wyobrazić sobie coś, co byłoby gorsze od ptasiego mleczka, no… może ugotowany jarmuż… A może ptasie mleczko nadziewane ugotowanym jarmużem wrzucone do żuru. Tym na pewno karmią w piekle…

11. Mój sposób na efektywną gospodarkę czasem to… spisana lista zadań do wykonania. Skuteczny klasyk. Wewnętrzna motywacja też działa cuda, ale to już wyższa matematyka.

12. Gdybym mogła poznać trzy sławne osoby, byliby to: Dan Ariely, John Lennon i… ja sama za 10 lat! Czytając to pomyślicie, że jestem megalomanką, jednak ta ostatnia odpowiedź zrodziła się w głowie pewnej bliskiej mi osoby i uznałam ją za znakomity żart, a może jednak prognostyk… kto wie?

 

Ten artykuł ukazał się w „Biuletynie o Biuletynach”, jedynym newsletterze w Polsce poświęconym wyłącznie biuletynom firmowym i branży custom publishing. Zaprenumeruj newsletter bezpłatnie »