Jury o Konkursie Biuletynów Firmowych 2016

Publikujemy wybrane wypowiedzi członków Jury edycji Konkursu 2016.

Justyna Piesiewicz, prezes zarządu IACL – Stowarzyszenia Ekspertów Komunikacji i Przywództwa

Biuletyny firmowe są znakomitą formą komunikacji pomiędzy organizacją a jej klientami. W tegorocznej edycji dominowały publikacje wpadające ze skrajności w skrajność.

Jeżeli planujemy tego typu wydawnictwo firmowe, zwróćmy uwagę na oczekiwania naszych czytelników: na to, że czasami zbyt mała czcionka będzie ich denerwować, na to, że oczekują nowoczesnych technologii. Nie bójmy się zaangażować ich poprzez grę, nie bójmy się umieszczać wideo, nie bójmy się śmiesznych rzeczy, które są humorem. Bawmy czytelnika, a na pewno zostanie z nami.

Karolina Dulnik, ekspert w dziedzinie komunikacji wewnętrznej, właścicielka DULNIK communico

Prace przesłane na Konkurs w tym roku prezentowały poziom wyższy niż kiedykolwiek dotychczas. W poprzednich latach, zdarzały się wydawnictwa „bibułkowe” (i nie był to efekt zamierzony) czy składane i drukowane „na kolanie”, ale w tym roku każda z nadesłanych prac to pieczołowicie złożona i z uwagą wydrukowana publikacja. Można, oczywiście, dyskutować o estetyce czy podążaniu za trendami w typografii i designie wydawnictw, ale w tym obszarze zawsze znajdą się i liderzy, i późni naśladowcy.

Nie tylko warstwa graficzna magazynów robi wrażenie. Wydawnictwa miały o wiele bardziej świadomie i precyzyjnie określone cele, jakie mają realizować oraz grupy docelowe, do których są kierowane. Przełożyło się to w bardzo widoczny sposób na dobór i prezentację treści – konkursowe pisma faktycznie mogą budować wizerunek czy kulturę firmy i pożądane postawy czytelników.

Dzięki rosnącej roli komunikacji interpersonalnej i masowej firmy przykładają coraz większą uwagę do tego, z kim, jak i po co się komunikują, a język pisany jest i będzie ważnym kanałem dzielenia się treściami.

Tomasz Kościelny, dyrektor zarządzający Agencji custom publishing Agape

Prace w tegorocznej edycji Konkursu cechuje dość zróżnicowany poziom merytoryczny. Obok publikacji z najwyższej półki, jest sporo prac średnich i słabych. Zwiększa się kontrast między tymi, którzy zainwestowali merytorycznie i finansowo w swoje prace, a tymi, którzy komunikacji nie traktują priorytetowo.

Mimo rozwoju nowoczesnych technologii, dużym wyzwaniem w publikacjach elektronicznych pozostaje nadal kwestia formatu i nawigacji. Tylko części uczestników tegorocznej edycji Konkursu udało się wcielić w życie zasady komunikacji online, za co z pewnością są im wdzięczni czytelnicy.

Zofia Kościelna, dziennikarka i redaktor branży custom publishing

Nie odnotowałam wielkiej różnicy między pracami tegorocznymi, a edycjami z ubiegłych lat. Większość z nich mogłam ocenić na 7–8 punktów – są to wydawnictwa przyzwoite, ale nie zachwycające. Pozytywną tendencją są próby różnicowania języka przekazu w komunikacie do odbiorcy młodego, edukowanego przez projekt. Niestety, według mnie nie do końca udane – momentami zbyt kolokwialne, z drugiej strony zaś trochę naiwnie dydaktyczne. Za to biuletyny dla dorosłego czytelnika, budowane z myślą o jego edukacji i poszerzaniu horyzontów, oceniam bardzo pozytywnie.

Sporo jest jednak prac, w których obowiązuje urzędowy lub korporacyjny slang, trochę męczący i usypiający kreatywność. Z drugiej strony, jako pozytywnie wyróżniające się prace odebrałam te, których tematyka odnosi się do wartości humanistycznych, odsuwając na dalszy plan wskaźniki dochodu.

Prace multimedialne rządzą się trochę innymi prawami – dominuje tu język mówiony, a więc siłą rzeczy nieco potoczny. Te prace oceniłam jako poprawne, ale – niestety – też w pewnym stopniu przesiąknięte manierą korporacyjną.

Marzę, że w kolejnej edycji Konkursu będę mogła ocenić więcej prac opartych o bogatą, komunikatywną polszczyznę, która nie boi się indywidualności języka poszczególnych autorów, zachowując przy tym standardy języka literackiego.

Agnieszka Madej, dyrektor wydawnicza Agencji Agape

W grupie elektronicznych magazynów wewnętrznych na czoło wysuwają się od strony językowej „Świat Piwa” Kompanii Piwowarskiej i „Zoom” Sanofi-Aventis. Magazyny te potwierdzają, że na czytanie z ekranu ma wpływ długość artykułu, formatowanie tekstu, układ, dobór zdjęć i innych elementów graficznych. Im krótszy tekst, tym większa chęć przeczytania go. Jeśli dodamy do tego zdjęcia, infografikę, wyboldowania i wypunktowania, wówczas czytanie na ekranie będzie przyjemniejsze. Najlepsze biuletyny elektroniczne wyróżniają się lekkością języka i formy, co jest szczególnie ważne podczas lektury z ekranu. Warto uczyć się od najlepszych!

Drukowane biuletyny zewnętrzne to naprawdę silna grupa! Większość jest doskonale opracowana językowo, z dużą dbałością o redakcyjne detale i językiem dopasowanym do grupy docelowej. Cechuje je niezwykła lekkość używania języka, zabawa formą i treścią. Wiele zewnętrznych biuletynów może swobodnie konkurować z komercyjnymi tytułami. Dzięki szeregowi inspirujących, edukacyjnych i lajfstajlowych tekstów czytelnik może czuć się dopieszczony. I postrzegać firmę i markę pozytywnie.

Bardzo ciekawy układ sił jest w tegorocznym zestawieniu wewnętrznych biuletynów drukowanych. Magazyn firmy UNIQA zrobił na mnie naprawdę duże wrażenie. Jak miło być świadkiem tak świadomego podejścia do operowania słowem, dobierania tematów, uwzględnienia szeregu gatunków dziennikarskich. I ogromny plus za dbałość o interpunkcję! Pozostałe magazyny prezentują wysoką formę językową. Większość z nich jest bardzo dobrze zredagowana, pracownicy znajdą w nich dużo bardzo ciekawych artykułów. Właśnie ta przekrojowość i bogactwo tematów jest wspólnym mianownikiem biuletynów dla pracowników. Obserwuję rosnącą otwartość w firmach na dzielenie się z pracownikami szeregiem strategicznych tematów, na pokazywanie kontekstu biznesowego, szukania pomysłów na wyróżnienie się w branży. To cenny trend, wart rozwijania.

Drukowane projekty jednorazowe charakteryzuje różnorodność. Każda z publikacji spełnia inne cele i dość dobrze je realizuje pod względem językowym. Oceniając prace, widzę, jak firmy różnią się w podejściu do operowania słowem, jak słowa mogą być inaczej wykorzystywane w każdej organizacji w zależności od jej świadomości językowej. Nawet dwa zbliżone do siebie raporty – roczny i społeczny – są na dwóch krańcach skali oceny. W zależności od celu publikacji i oczekiwań grupy odbiorczej możemy dobrać odpowiednie środki stylistyczne. I do tego zachęcam.

Małgorzata Żurniewicz-Turno, grafik Agencji Agape

Drukowane biuletyny wewnętrzne zaprezentowały w tym roku naprawdę wysoki standard atrakcyjności wizualnej. Ocenianie ich było przyjemnością, choć też nie lada wyzwaniem, aby wyłonić zwycięzcę, bo magazyny custom publishing prezentowały podobny poziom.

W tym roku wśród elektronicznych biuletynów wewnętrznych poziom był dość zróżnicowany. Było kilka newsletterów naprawdę dobrych graficznie i klika słabszych. Na atrakcyjność wizualną miał wpływ nie tylko projekt graficzny, ale również narzędzia, dzięki którym powstał newsletter i które pozwoliły na wprowadzenie dodatkowych atrakcyjnych funkcjonalności.

Drukowane biuletyny zewnętrzne w dużej mierze prezentowały wysoki poziom graficzny, choć było kilka, które od najlepszych znacznie obiegały. Layouty tych najlepszych przypominają prasę komercyjną i to tę wysokich lotów. Widać w nich dbałość o szczegóły, bardzo dobrej jakości zdjęcia i przemyślane projekty makiet.

Kategoria biuletyn instytucji również zaprezentowała ciekawe rozwiązania graficzne. Na uznanie zasługuje magazyn „Inspektor”, w którym tematyka techniczna została ubrana w elegancki i przejrzysty layout.

Ewa Brzozowska, grafik, Brzozowska Design

W tegorocznej edycji Konkursu Biuletynów Firmowych zebrano bardzo ciekawą wizualnie grupę projektów. Są to przede wszystkim biuletyny znanych, silnych marek, więc ich atrakcyjność powinna zostać zachowana na odpowiednim poziomie. Przeglądając tegoroczne biuletyny, łatwo zauważyć ich różnorodność. Dotyczą różnej tematyki, od bankowości, przez ubezpieczenia, aż po branżę motoryzacyjną, co przekłada się bezpośrednio na ich stylistykę. Dzięki temu ocenianie ich pod kątem atrakcyjności wizualnej stało się mniej oczywiste. Wszystkie projekty, biorące udział w konkursie, są wykonane na bardzo dobrym poziomie. Niektóre w stylu minimalistycznym, inne z graficznym polotem, ale w każdym odnajduję elementy warte uwagi. Cechuje je przede wszystkim spójność i estetyka. Przegląd publikacji pokazuje, że raporty i dokumenty branżowe można przedstawić w bardzo atrakcyjnej formie, zachowując jednocześnie jasny przekaz informacyjny.

Marcin Jagodziński, Art Director agencji interaktywnej GoldenSubmarine

W projektach, które miałem szansę obejrzeć, zdecydowanie dominowały cykle wideo poświęcone głównie pasjom pracowników. Najlepiej poradziła sobie z tym zadaniem Ergo Hestia. W jednej serii opowiadała o pozafirmowych zainteresowaniach poszczególnych ludzi. W drugiej z kolei przedstawiła historię mistrzyni świata 2016 w windsurfingu. Dzięki dynamicznemu montażowi i bardzo plastycznym zdjęciom oglądało się je z wielką przyjemnością. Uwagę przykuwały dobrze doszlifowane detale, wśród nich między innymi zastosowanie ogniskowej i przysłony. Same historie wykorzystywały nowoczesny storytelling, który już na dobre w ostatnim czasie zakorzenił się w branży.

Na wyróżnienie zasługuje również Raport Roczny GPEC. Strona czerpie z większości obowiązujących obecnie nowoczesnych trendów, jakimi są flat design, infograficzność i minimalizm. Strona jest w pełni responsywna, dynamicznie przechodzi pomiędzy działami, zawiera dużo wideo i fotografii. Zdecydowanie zachęcam do obejrzenia.

Pozostałe projekty konkurentów stały na nieco słabszym poziomie wizualnym. Co nie znaczy, że były gorsze. W custom publishingu kluczowe jest przecież co innego – kontent i cenna merytoryka. Z satysfakcją zauważyłem, że zawierały je wszystkie zgłoszone biuletyny.

Andrzej Tuka, redaktor naczelny, Poli-Media.pl

Oceniając stronę poligraficzną prac tegorocznego konkursu, stwierdzam ogólny wzrost poziomu. Głównie dzięki zdecydowanie mniejszej liczbie prac wykazujących się błędami drukarskimi i introligatorskimi. Chodzi o pasowania, utrzymanie koloru, dokładność cięcia i złożenia. Warto także przypomnieć, że ogólny postęp technologii poligraficznych sprawia, że błędy spotykane jeszcze kilka lat temu, odchodzą w niepamięć.

Znakomita większość wydawnictw prezentowała poziom, który bez problemu powinien zadowolić wybrednego wydawcę. Oceniając, wynajdywałem szczegóły polegające na minimalnych różnicach kolorystycznych czy też niedokładnościach cięcia.

Jak zawsze w konkursach o takiej formule, problemem jest porównanie poszczególnych prac, wykonanych w różnych technikach. Nieco inne wymogi są dla druku arkuszowego, inne dla rolowego, inne dla prac o zwiększonej rozdzielczości druku, inne dla standardowej.

 

Powrót do pozostałych lat