Podpis pod zdjęcie – ważny drobiazg

Dlaczego jest ważny? Przede wszystkim dlatego, że ludzie czytający gazety, to w większości wzrokowcy. Najpierw obejrzą to, co zostało wydrukowane, przeskanują wzrokiem poszczególne strony i rozkładówki. Przeglądając magazyn custom publishing, najpierw zwrócą uwagę na zdjęcia i podpisy pod nimi, następnie sprawdzą, czy tytuły, leady i wyimki zachęcają do lektury. I na tej podstawie podejmą decyzję o tym, czy warto przeczytać tekst.

podpis1

W biuletynach firmowych zamieszczamy różnego rodzaju fotografie: fotorelacje z wydarzeń firmowych, wyjazdów integracyjnych, sponsorowanych imprez; zdjęcia budynków i pomieszczeń; procesy produkcyjne, a przede wszystkim ludzi – poszczególne postaci lub grupy osób. O czym powinniśmy pamiętać, przygotowując podpisy do zdjęć?

Rozszyfruj zawartość zdjęcia

Najważniejsze jest, abyśmy w ogóle pamiętali o podpisywaniu zdjęć w biuletynie. Nie powinniśmy zakładać, że nasz czytelnik zna prezentowanych na zdjęciach pracowników, że wie, komu gratulacje składa prezes i kto brał udział w zorganizowanym ostatnio szkoleniu. Jest to szczególnie istotne w przypadku firm zatrudniających kilka-kilkanaście tysięcy pracowników lub działających w rozproszonych po całym kraju oddziałach.

Podpisy pod zdjęcia mają za zadanie uzupełnić lub wyjaśnić sytuacje przedstawione na fotografiach. Ich rola to opowiedzieć historię, na którą nie ma już miejsca w tekście.
podpis2Zawsze lepszym rozwiązaniem jest zamieścić większe zdjęcie z atrakcyjnym podpisem do niego niż zmniejszać fotografię, by poszerzyć tekst. Dzięki podpisom dowiemy się m.in.: jaka atmosfera panowała podczas ważnego spotkania, jak zacięta była rywalizacja podczas firmowej imprezy integracyjnej, kto został najlepszym handlowcem, jak będzie wyglądać nasz nowy biurowiec.

W podpisach do zdjęć drzemie ogromna siła. To samo zdjęcie możemy podpisać na kilka różnych sposobów, uwypuklając informacje, na których nam zależy. Pamiętajmy przy tym, by nie wprowadzać czytelnika w błąd. Podpis pod zdjęcie musi być zgodny z tym, co czytelnik widzi na fotografii. Jeśli ktoś na zdjęciu jest smutny, nie piszmy, że z radością wziął udział w spotkaniu.
podpis3Podpisy pod zdjęcia to również miejsce, gdzie przekażemy czytelnikowi to, czego nie widać, nie słychać, nie czuć: smaki, zapachy, dźwięki, emocje, wrażenia i uczucia, np.: „W kenijskim powietrzu unosił się delikatny aromat czekolady, wprawiając nas na początku podróży w doskonały nastrój”, „Nasz specjalny gość, Bobby McFerrin śpiewał tak, że centrala banku drżała w posadach”. Możemy określić kształty i rozmiary, pamiętając, by porównywać opisywane przedmioty, kraje czy budynki do powszechnie znanych wielkości, np.: „Powierzchnia Kazachstanu jest dziewięć razy większa od Polski. Według oficjalnych danych w tym kraju Polonia liczy zaledwie 50 tysięcy osób”.

Gdzie umieścić podpis?

Zdjęcie powinniśmy podpisać jednym lub dwoma zdaniami. Podpisy nie mogą być za długie i ciągnąć się przez wiele wersów. Warto pamiętać, by w makiecie umieszczać je w odpowiedni sposób.

Podpisy można zamieszczać pod zdjęciem, z jego lewej lub prawej strony, pomiędzy dwiema fotografiami lub w środku bloku ze zdjęciami. Podpis pod szerokie, poziome zdjęcie nie powinien być łamany w dwóch, trzech szpaltach, ale rozkładać się na całej szerokości zdjęcia, nie wychodząc poza jego krawędzie. Podpisy obok zdjęcia, z lewej strony wyrównujmy do prawej strony. Te zamieszczane z prawej strony zdjęcia równajmy do lewej (i w obu przypadkach równajmy podpisy do zdjęć do dolnej krawędzi zdjęcia).

Pamiętajmy, by podpis zamieszczany z boku zdjęcia miał co najmniej 2,5 cm szerokości, ułatwi nam to czytanie. Możemy również podpisać kilka zdjęć w jednym miejscu w makiecie, przygotowując jeden podpis do zamieszczonych zdjęć albo ponumerować fotografie i zamieścić podpisy do nich w jednym miejscu.

Ważne jest również, by krój i wielkość czcionki zastosowane do podpisów pod zdjęciami różniły się od pisma używanego w głównym tekście. W ten sposób podpisy będą się wyróżniać i przykuwać uwagę. Ponadto nie zleją się z głównym tekstem i nie będą zaburzać lektury.

Agnieszka Madej, Agape

 

Ten artykuł ukazał się w „Biuletynie o Biuletynach”, jedynym newsletterze w Polsce poświęconym wyłącznie biuletynom firmowym i branży custom publishing. Zaprenumeruj newsletter bezpłatnie »