Jak zamawiać teksty do biuletynu firmowego? (3)

Wypełnienie ciekawą treścią kolumn w firmowym biuletynie nie musi wyłącznie oznaczać pisania ich przez redakcję lub innych pracowników. Atrakcyjne materiały mogą również przygotowywać autorzy zewnętrzni.

Artykuły napisane przez dziennikarzy branżowych, ekspertów, klientów czy partnerów biznesowych mogą stanowić doskonałe źródło interesujących i specjalistycznych informacji oraz opinii. Tekst napisany przez eksperta specjalizującego się w danej dziedzinie podnosi rangę naszego biuletynu, wpływa na wzrost wiarygodności magazynu i wydającej go firmy. Najczęściej zamawiane teksty specjalistyczne mają formę komentarza, opinii, poradnika, analizy lub felietonu. O czym powinniśmy pamiętać, zamawiając teksty u zewnętrznych specjalistów, aby dostać je w terminie?

Poprawny specjalista

Proponując współpracę specjaliście, weźmy pod uwagę jego „poprawność polityczną”, czyli sprawdźmy, jakie teksty, opracowania, analizy i inne publikacje dotychczas napisał i dla kogo. Fakt, że wybrana przez nas osoba jest powszechnie uważana za znawcę jakiejś branży (np. finansowej, informatycznej, wystawienniczej), nie oznacza, że w swojej dotychczasowej karierze wyrażała pochlebne opinie o naszej firmie, zgadza się z naszą misją i odpowiada jej nasz wizerunek czy rynkowe praktyki. Powinniśmy być przygotowani na sytuację, w której nie udaje się nam pozyskać do współpracy wybranego eksperta. Dobrze jest wcześniej zaproponować współpracę kilku osobom, biorąc pod uwagę oczekiwania finansowe autorów.

Pieniądz lubi pieniądz

Wydawca biuletynu powinien zdawać sobie sprawę, że „znane pióro” kosztuje. Rozpiętość cenowa wynagrodzenia za napisanie tekstu jest ogromna, od kilkuset złotych za wyrażoną na łamach biuletynu opinię lub komentarz do kilku tysięcy złotych za felieton lub tekst analityczny. Ze znacznym wydatkiem będziemy musieli liczyć się również wtedy, gdy wpadniemy na pomysł zamieszczenia w naszym biuletynie np. bożonarodzeniowego przepisu autorstwa znanego kucharza. Kwota kilku tysięcy złotych za możliwość opublikowania przepisu na karpia w galarecie czy kluski z makiem nie znajdzie uzasadnienia w wielu firmowych budżetach.

W jaki sposób powinniśmy rozliczać się z zewnętrznym autorem za napisany do biuletynu tekst? Najczęściej spotykaną praktyką jest zawarcie umowy o dzieło lub umowy zlecenia. W obu przypadkach istotne jest, aby jasno określić termin nadesłania tekstu przez autora i zasugerować objętość artykułu. Należy ustalić również zasady adiustacji tekstu przez firmową redakcję, autoryzacji i akceptacji wersji finalnej artykułu przez autora oraz uwzględnić w procesie wydawniczym czas potrzebny na realizację tych etapów. Akceptacja powinna obejmować także zaaprobowanie strony (lub stron) z tekstem po składzie. Może się zdarzyć, że autor nie zgadza się na publikację swojego wizerunku (zamieszczenie zdjęcia), mimo że takie rozwiązanie zakłada makieta naszego biuletynu.

Dziennikarstwo po godzinach

Jeśli w każdym kolejnym numerze mamy trudności z zapełnieniem jednej, dwóch lub trzech stron, propozycją wartą rozważenia mogą być teksty pisane przez dziennikarzy z mediów komercyjnych. Często spotykaną praktyką jest, szczególnie wśród dziennikarzy branżowych, pisanie tekstów pod pseudonimem. Niektórzy redaktorzy, pracując na co dzień dla znanego tytułu, nie mogą podejmować dodatkowych zleceń, gdyż może to rzutować na rzetelność ich pracy, warsztatu, tekstów. Taka jest wersja oficjalna. Nieoficjalnie wiadomo, że dziennikarze piszą po godzinach.

Jeśli zależy nam na tym, aby w naszym biuletynie znajdowały się profesjonalnie przygotowane teksty, niekoniecznie sygnowane znanymi nazwiskami, nawiążmy współpracę z wybranymi dziennikarzami. Takie rozwiązanie może okazać się zbawienne na przykład dla firm, które swoje biuletyny kierują do specjalistycznej grupy odbiorczej.

Wielu firmowych wydawców, zdając sobie sprawę z siły autorytetu ekspertów, już zdecydowało się na zamieszczanie w swoich biuletynach tekstów od autorów zewnętrznych. Czy my także dołączymy do tej grupy, zależy od naszych możliwości finansowych, chęci uwiarygodnienia prezentowanych treści, potrzeby kreowania naszego magazynu jako opiniotwórczego i niezależnego źródła informacji.

Agnieszka Madej, Agape

 

Ten artykuł ukazał się w „Biuletynie o Biuletynach”, jedynym newsletterze w Polsce poświęconym wyłącznie biuletynom firmowym i branży custom publishing. Zaprenumeruj newsletter bezpłatnie »