Słowa modnych panów (5)

O słowach robiących karierę w męskich gronach

Pewnie to niezręczność pisać o słowach modnych w męskich gronach, kiedy się jest kobietą. Wszak męskie grono to takie, w którym nie bywam, bo wtedy byłoby już gronem mieszanym. Znalazłam jednak sposób, by dowiedzieć się, jakich słów używają modni panowie i za chwilę będą mogli Państwo przeczytać m.in. o hipsterach, breezerach oraz sukcesach treningów.

Słowa modnych panów

Najpierw jednak słów kilka o specyfice męskiego języka. Stereotypowe skojarzenie każe nam sądzić, że jest to typ języka nieceznuralnego. Niestety często tak jest, co zresztą łatwo zweryfikować, jeżdżąc komunikacją publiczną.

Chcę wierzyć jednak, że są męskie grona, w których pewnych słów nie używa się na głos, nawet kiedy przychodzą do głowy, gdy np. w klubie fitness upuści się na stopę ciężarek.

Język, w którym myślisz

Pozostawiając już słowa niecenzuralne, dochodzimy do wniosku, że na specyfikę męskiego języka największy wpływ ma to, co mężczyźni robią na co dzień. Mówimy podobnie, jak myślimy, nie zdziwi więc nikogo, gdy wśród męskich słów wymienię na pierwszym miejscu: trening, sukces, ekonomiczność i oszczędność.

Mimo szybko zmieniającego się nastawienia wobec roli mężczyzny i oczekiwań, czym w życiu powinien się zajmować, wciąż w planach zadań panów dominują praca i sport. Potem ewentualnie rozrywki, które można czymś zakropić, więc i o drinkach na koniec tu wspomnę.

Trening rozumiemy nie tylko jako słowo odnoszące się bezpośrednio do sportu. Jak mówią Anglicy, practice makes perfect, więc treningiem można nazwać także wykonywanie stale określonych czynności dla osiągnięcia w nich wprawy. A więc mamy trening w pracy, by stać się świetnym fachowcem i trening w nauce języka obcego, by nienagannie się nim posługiwać. Niektórzy współcześni panowie trenują także zakładanie dzieciom pampersów i w tym także mogą stać się mistrzami.

Nierzadko jest tak, że trening potrzebny jest, aby osiągnąć sukces. Sukces jest słowem trochę już wybrzmiewającym, zwłaszcza w obliczu ogólnoświatowego kryzysu, kiedy wskaźniki ekonomicznych osiągnięć nie są już tak oczywiste. Obserwując jednak znanych mi mężczyzn, widzę w nich silną dążność, aby opanowując nowe czynności, szybko osiągać w nich sukcesy, poprzez intensywny trening  właśnie.

Sukces to słowo o tyle uniwersalne, że może się odnosić właściwie do wszystkich sfer życia, łącznie z życiem duchowym, jeśli ktoś o takowe zabiega – z tym że tu o pełnym sukcesie dowiemy się dopiero po śmierci.

Bez napinki

To nie ja wymyśliłam tę napinkę, wyraz wzięty jest z męskiego miesięcznika. Ale cóż to znaczy „bez napinki”? Nic innego, jak właśnie: ekonomicznie lub nawet oszczędnie.

Byłabym bardzo niesprawiedliwa, sądząc, że większość mężczyzn za wszelką cenę chciałoby osiągać wielkie sukcesy bez żadnej napinki, czyli bez wysiłku. Ale chętnie się chyba Państwo ze mną zgodzą, że większość stara się osiągać sukcesy ekonomicznie. Albo nawet oszczędnie.

Oszczędność zaś to świetna męska cecha, czasem brutalnie nazywana skąpstwem. Ja odczytują ją jednak jako owoc twardego stąpania po ziemi przez „brzydszą” część ludzkości, która nierzadko jest efektem sztuki przewidywania i planowania.

Hipster, heteryk i surfer

Skoro mowa o urodzie lub jej braku, warto zatrzymać się nad słowem hipster. Miejski słownik slangu definiuje je tak: «osobnik twierdzący, że jest fajny, alternatywny. Ubiera się w lumpach lub szuka odzienia w koszach na śmieci. Często nosi ze sobą stary, ruski aparat, którym robi hipsterskie focie. Jest wrażliwy na otoczenie i nieszczęście zwierząt». Widzimy tu więc nie tylko przywiązanie do określonego stylu w modzie odzieżowej, lecz także do pewnych modnych zachowań.

W Wikipedii znajdziemy definicję nieco inną: «współczesna subkultura, funkcjonująca zarówno wśród nastolatków, jak i ludzi po 20. i 30. roku życia i starszych. Wyznacznikiem stylu hipsterów jest deklarowana niezależność wobec głównego nurtu kultury masowej (tzw. mainstreamu) i ironiczny stosunek do niego oraz akcentowanie swojej oryginalności i indywidualności.

Hipsterzy podkreślają silnie swój wizerunek, rozumiany zarówno poprzez wyrazisty i „artystyczny” strój (m.in. w stylu vintage), jak i poprzez wyjątkowe, nieszablonowe zainteresowania. Pośród hipsterów ceniona jest deklarowana niezależność myślenia, zajmowanie się twórczością artystyczną, zainteresowanie niszowymi formami kultury, w tym muzyką, filmem niezależnym itd. »

Ja sama spotkałam się też z definiowaniem hipstera jako mężczyzny nadmiernie dbającego o swój wizerunek zewnętrzny, przestylizowanego. Takiego, na widok którego pojawia się w naszej głowie pytanie: „czy aby na pewno jest on heretykiem?”.

Heretykiem, a więc mężczyzną o orientacji heteroseksualnej, która jeszcze 20 lat temu wydawała się nam podświadomie oczywista, a dziś już taka nie jest. Dziś heretyk, czyli osoba o heteroseksualnej orientacji, ma szansę wyglądać w sposób oczywiście męski, choć ilustrowane pisma dla panów sugerują, że on także powinien poddawać swoje ciało rozmaitym zabiegom pielęgnacyjnym i upiększającym, a nade wszystko dbać o swoje męskie zdrowie i kondycję fizyczną.

Jak wobec tego wygląda surfer? Z przywoływaniem mężczyzny uprawiającego surfing spotkamy się ostatnio, o dziwo, wcale nie w magazynach sportowych, lecz w pismach zajmujących się modą. Określenie surfer lub surferka odnoszone jest bowiem do fryzury przypominającej włosy człowieka, który właśnie wyszedł ze słonej morskiej wody i tylko nieco zdążył obeschnąć. W przypadku panów fryzura „na surfera” oznacza włosy ciut dłuższe niż Pan Bóg przykazał, pozostające w pozorowanym nieładzie.

Po surfowaniu podryw z breezerem

W duchu nadmorskich rozrywek mieści się też doskonale słowo, które poznałam dzięki męskim magazynom. Właściwie poznałam dwa słowa, będące, jak się zdaje synonimami: breezer znaczy tyle co alkopop, czyli napój chłodzący z zawartością alkoholu.

Męska gazeta, którą przeglądałam, sugeruje, że breezery doskonale nadają się jako drinki towarzyszące wakacyjnym podrywom – są lżejsze, kolorowe i świetnie smakują dziewczynom.

Obraz idealny

Pisząc ten tekst, czułam, jak powoli kształtuje się pod moimi powiekami obraz idealnego współczesnego mężczyzny. Mój idealny mężczyzna dużo trenuje, aby być najlepszy i osiągać sukcesy. Może mieć surferską fryzurę, choć niekoniecznie, za to na pewno jest heretykiem. Hipster trochę go rozśmiesza, ale z racji swojej rozsądnej oszczędności popiera ideę znajdowania vintage’owych ciuchów w lumpeksach. Bo jego główny sukces, nad którym pracuje ekonomicznie przez całe życie to ten, o którym do końca przekona się dopiero po śmierci. I dlatego nie boi się żadnej napinki na tej drodze.

Zofia Kościelna, WENA, www.wena.waw.pl

 

Ten artykuł ukazał się w „Biuletynie o Biuletynach”, jedynym newsletterze w Polsce poświęconym wyłącznie biuletynom firmowym i branży custom publishing. Zaprenumeruj newsletter bezpłatnie »