Panowie, ekscelencje i magnificencje

W demokratycznym świecie zasady tytułowania urzędników państwowych nie są skomplikowane. Nie ma już długich i wyszukanych list tytułów i godności.

Panowie, ekscelencje i magnificencje

Zasady etykiety i dobrego wychowania dokładnie określają sposób tytułowania, zarówno w pismach, jak i ustnie, osób zajmujących wysokie stanowiska państwowe. Nie jest to temat tak trudny, jak kwestia tytułowania dostojników kościelnych, bo w miarę demokratyzacji, również i tytułów rządzącym ubyło. Teraz do każdego można zwracać się per „proszę pana”, dodając jedynie nazwę piastowanego przez adresata stanowiska.

Pan premier i pan dziekan

Zatem, na przykład, do premiera należy się zwracać per „panie premierze”, do ministra – „panie ministrze”, do sołtysa – „panie sołtysie”.

Ważne, aby pamiętać, że tytuł „premiera” należny jest również każdemu byłemu premierowi, wicepremierowi i byłemu wicepremierowi. „Premierem” można więc dziś nazywać zarówno obecnie urzędującego Donalda Tuska, jak i np. byłego premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego, a także obecnego wicepremiera Waldemara Pawlaka (którego należy tytułować tak również z uwagi na fakt bycia byłym premierem, w dodatku dwukrotnym) i byłych wicepremierów, np. Andrzeja Leppera i Leszka Balcerowicza. Choć może to mylić, wszystkim wymienionym osobom tak samo przysługuje tytuł „premiera”. Podobnie rzecz się ma ze wszystkimi obecnymi i byłymi ministrami, wiceministrami, prezesami, wiceprezesami etc.

Również w instytucjach akademickich – prodziekana należy tytułować „dziekanem”, prorektora „rektorem” etc.

Magnificencja i ekscelencja

Oprócz tych standardowych tytułów przyjęte są formy bardziej wyszukane, kurtuazyjne, używane jednak rzadko. Ze względu na tę rzadkość mogą brzmieć dziwnie i sztucznie, a wypowiadający je może być posądzony o nadgorliwość lub ironię.

Przykładem może być tytuł „ekscelencja”. Można w ten sposób zwracać się do prezydenta, premiera, ministra, a także do ambasadora. Najczęściej spotyka się go w odniesieniu właśnie do dyplomatów – ponieważ użycie tego tytułu podkreśla szacunek dla osoby i reprezentowanego przez nią kraju, w oficjalnych pismach często się go stosuje. Innym przykładem kurtuazyjnego zwrotu jest „magnificencja” – ten tytuł jednak nie jest rzadkością. Przysługuje on rektorom wyższych uczelni i tak też należy się do nich zwracać w oficjalnych pismach.

Pierwsza dama i pierwszy dżentelmen

Oprócz właściwego tytułowania samych urzędników, należy pamiętać o odpowiednim określaniu i zwracaniu się do ich małżonków.

To kwestia o tyle ciekawa, że tradycja reguluje tylko sposób tytułowania żon urzędników czy dostojników – np. żona prezydenta to „pierwsza dama” lub „pani prezydentowa” – brak natomiast tradycyjnych zasad tytułowania mężów kobiet zajmujących ważne stanowiska. Kiedyś takie rzeczy nie miały miejsca, ale obecnie nie jest niczym dziwnym, że kobieta piastuje urząd prezydenta, ambasadora czy ministra.

Męża takiej kobiety należy nazywać słowami: „małżonek pani ambasador”, „małżonek pani premier” etc. W przypadku męża pani prezydent można stosować określenie „pierwszy dżentelmen”, będące męską wersją tytułu „pierwsza dama”.

Tadeusz Baranowski, Agape

 

Ten artykuł ukazał się w „Biuletynie o Biuletynach”, jedynym newsletterze w Polsce poświęconym wyłącznie biuletynom firmowym i branży custom publishing. Zaprenumeruj newsletter bezpłatnie »