Nei akcpetujmy litrówek!

Wielu ludzi sądzi, że literówka to mało poważny błąd, który niewiele zmienia w tekście. Obcowanie z tekstami pełnymi literówek pozwala wyrobić sobie zupełnie odwrotny pogląd.

Literówki

Literówka to błąd powstały przy pisaniu bądź przepisywaniu tekstu na komputerze, dawniej – maszynie do pisania. Polega na tym, że palec uderza nie w ten klawisz, w który powinien, zahacza o dodatkowy klawisz bądź uderza we właściwe klawisze, ale w nieodpowiedniej kolejności. Ostatni rodzaj literówki w redaktorsko-zecerskim slangu nazywa się „czeskim błędem”.

Termin „literówka” brzmi błaho w porównaniu ze srogim terminem „błąd ortograficzny”. Wielu ludzi traktuje je pobłażliwie, bo przecież to nic takiego, literówka zdarza się każdemu. To prawda – zdarza się każdemu. Nieprawda jednak, że można traktować je mniej poważnie niż inne błędy. Powód jest prosty – literówka często zmienia znaczenie słowa i może spowodować niemałą katastrofę, ośmieszyć autora albo obrazić czytelnika.

Najczęstszy typ literówek

Jest sporo literówek, do których ludzie przywykli. Najpopularniejszą jest użyte w tytule tekstu „nei”, które często można spotkać na czacie albo w dyskusji przez komunikator internetowy. Zdarza się również, że pojawia się w tekście. „Nei” to oczywiście „nie”, któremu przytrafił się czeski błąd.

Mechanizm powstania tego nowego słowa opisuje w swoim „Wypasionym Słowniku Najmłodszej Polszczyzny” Bartek Chaciński: „jeśli już ktoś koniecznie chce wiedzieć, skąd wzięło się >>nei<<, niech spojrzy na klawiaturę komputera: >>n<< i >>i<< są po prawej stronie, a >>e<< – po lewej. Pisząc szybko, chcielibyśmy instynktownie pracować na zmianę prawą i lewą ręką, więc >>e<< wciskamy wcześniej niż >>i<< – ot i cały problem”.

W ten sposób powstaje wiele literówek. Jedna z moich koleżanek często pisze w e-mailach, że coś „akcpetuje” – to literówka tego samego typu, co „nei”, również wykorzystana w tytule. Często też niesforne palce naciskają klawisz znajdujący się obok zamierzonego. Przykład znalazłem na jednym z kilku blogów poświęconych błędom i literówkom – zdjęcie półki sklepowej i lizaków z etykietką „lizali”. Na klawiaturze „l” jest tuż obok „k”.

Nasza specjalność – mrożenie pieniędzy

Inny przykład z tego samego bloga jest trudniejszy do wytłumaczenia – zdjęcie przedstawia menu restauracji, w którym występuje „kawa mnożona”. Trudno wyjaśnić jak powstała ta literówka, warto jednak zwrócić uwagę, że jest to już grząski teren – odwrotna zamiana popełniona np. w tekście o ekonomii może być tragiczna w skutkach. Któż chciałby powierzyć pieniądze bankowi, którego specjalnością jest mrożenie kapitału?

Często literówki powodują zniekształcenie nazwisk znanych osób – nie zawsze jest to taktowne. Na jednym ze wspomnianych blogów znalazłem kilka przypadków całkiem poważnych tekstów o prezydencie Lechu Laczyńskim („l” jest obok „k”) i ogromną porcję ulic, placów i pomników Jana Pwała II (czeski błąd).

Smacznego!

Jest jeszcze jeden sposób powstawania literówek – „zjadanie” liter. Znów jeden z blogów podsuwa mi przykłady wzięte z jednego z ogólnopolskich dzienników: „saobójstwo” zamiast „samobójstwa”, „minowanie arcybiskupa” zamiast „mianowania arcybiskupa” (brzmi niebezpiecznie, na szczęście obyło się bez ofiar). Przykład tego rodzaju lapsusu jest również w tytule tego tekstu – z literówki zrobiła się litrówka, czyli naczynie o pojemności jednego litra.

Wnioski są proste – literówki to równie poważna sprawa, co wszelkie inne błędy, mogą spowodować śmieszne – a w skutkach często nieśmieszne – zmiany znaczeniowe. Dlatego warto się ich wystrzegać, tropić je i nie rezygnować z korekty tekstu.

Tadeusz Baranowski, Agape

 

Ten artykuł ukazał się w „Biuletynie o Biuletynach”, jedynym newsletterze w Polsce poświęconym wyłącznie biuletynom firmowym i branży custom publishing. Zaprenumeruj newsletter bezpłatnie »