Modne słowa (1)

Co to jest moda językowa? Skąd się biorą modne słowa? Rozpoczynamy w „Biuletynie o Biuletynach” nowy cykl poświęcony modzie językowej i wybranym, modnym w ostatnich latach słowom. Pokazując ich prawdziwe znaczenie, będę dociekać, skąd wzięła się ich popularność.

Modne słowa

Zjawisko mody językowej można najprościej tłumaczyć przez definicję mody jako takiej. A więc jeśli modne jest to, co zyskuje popularność wśród szerokich kręgów społeczeństwa i jest przez nie chętniej i częściej stosowane niż inne przedmioty lub rozwiązania z danej kategorii, to modnymi słowami będą takie, których w jakimś okresie używa się częściej i chętniej niż innych. Tak zdefiniowana moda językowa wydaje się zjawiskiem neutralnym w swojej istocie – ani dobrym, ani złym.

Niedobra?

Jednak jeśli sięgniemy do wypowiedzi szanowanych językoznawców o modach językowych, szybko zauważymy, że ich stosunek do tego zjawiska nie jest zupełnie pozytywny. W ich artykułach znajdziemy takie określenia, jak: chwasty językowe, mowa-trawa czy wyrazy nadużywane. Stąd płynie wniosek, że być może modne wyrazy są wyrazami z gruntu podejrzanymi i nie należałoby ulegać powszechnej chęci ich stosowania. Częściowo pewnie tak jest, podobnie jak bywa z modą w ogóle. Ślepe stosowanie się do jej wymogów bywa rozpoznawane jako objaw lenistwa umysłowego, ulegania owczemu pędowi.

A jednak ja, w rozpoczynanym cyklu, zamierzam przyjrzeć się wyrazom i sformułowaniom modnym raczej w miarę chłodno i trzeźwo, bez chęci ciskania gromami w tych użytkowników języka, którzy używają ich często i gęsto. Moje obserwacje będzie cechowała raczej ciekawość zbliżona do obserwacji botanika niż do krytycznej postawy moralisty.

Pytanie o źródła

Jak odpowiedzieć na pytanie, skąd biorą się modne słowa? Najprościej jak można: zewsząd. Modne mogą okazać się i słowa rodzime, i zapożyczone; i związki frazeologiczne, i pewien typ słowotwórczy. Modne mogą być cytaty, konstrukcje gramatyczne, nawet zwyczaje w wymowie słów, pochodzące z jakiegoś obcego języka, cieszącego się wyjątkowym prestiżem. Tak rozumianą modę językową mieliśmy w historii polszczyzny niejednokrotnie. Były to kolejno: moda czeska, włoska, łacińska i francuska.

Często głównym mechanizmem narodzin wyrazu modnego jest pojawienie się nowego zjawiska, przedmiotu codziennego użytku lub nowego rodzaju czynności. Słowo, które nazywa ten świeży desygnat, staje się modne w myśl reguły popularności nowinek.

Można też powiedzieć, że mody językowe bazują na swoistym uroku nowego znaczenia, nadanego istniejącym już w języku słowom. Gdy słyszymy jakiś wyraz w nowym użyciu, a jego zastosowanie spodoba nam się lub nas ogromnie rozbawi, chętnie sami będziemy powtarzać modne określenie w nowej szacie znaczeniowej. I w ten sposób sami przyczyniamy się do powstania mody językowej.

Złapać na gorąco

Jak każda moda, mody językowe najczęściej nie trwają długo. Są słowa i sformułowania, których kariery trwają zaledwie kilka miesięcy, lepsi zawodnicy pozostają na scenie kilka lat. Lecz każda fala mody pozostawia po sobie jakieś ślady: w języku utrwalają się niektóre modne wyrazy w nowych znaczeniach i kontekstach.

Dlatego w kolejnych odcinkach tego cyklu przyjrzymy się wspólnie słowom modnym dziś i pewnie „chwilę” temu. Zapraszam do wędrówki po wybiegu polszczyzny. Zaczniemy od odcinka poświęconego kliku słowom modnym wśród współczesnych kobiet.

Zofia Kościelna, WENA, www.wena.waw.pl

 

Ten artykuł ukazał się w „Biuletynie o Biuletynach”, jedynym newsletterze w Polsce poświęconym wyłącznie biuletynom firmowym i branży custom publishing. Zaprenumeruj newsletter bezpłatnie »