„Ludzie ludzią zgotowali ten los”

Georg Ohm [wym. om] (1787-1854) – niemiecki fizyk, profesor, wybitny badacz, twórca dzieł poświęconych przede wszystkim elektryczności i akustyce. Autor noszącego jego imię prawa, opisującego związek pomiędzy natężeniem prądu elektrycznego a napięciem elektrycznym. Jego imieniem nazwano również jednostkę rezystancji – om (Ω).

Skąd obecność wybitnego fizyka w tekście o języku? Otóż stąd, że wielu mniej świadomych użytkowników polszczyzny dąży ostatnio do unicestwienia go, a przynajmniej zmiany wymowy jego nazwiska na lepiej dla nich brzmiące „ą”.

Panika

Hiperpoprawność
„Ceny podlegają negocjacją” – żart czy pomyłka?

Powyższy przykład jest oczywiście absurdalny, ale równie absurdalnie wyglądają formy, na które łatwo natknąć się podczas lektury forów internetowych, blogów czy opisów aukcji na allegro. Regularnie nosówką „ą” zastępuje się dwa dźwięki – zazwyczaj końcówkę fleksyjną – „om”. Źródłem tego błędu jest niepoprawna wymowa, a raczej paniczny strach przed niepoprawną wymową, który prowadzi do hiperpoprawności.

Istnieje spora grupa użytkowników polszczyzny, którzy zamiast nosówki „ą” wymawiają „om”. W niektórych przypadkach jest to regionalizm, w innych niedouczenie lub niechlujna wymowa. Jest to błąd powszechnie znany i regularnie wyśmiewany. Szczególnie wdzięcznym obiektem drwin stał się pewien, były już, minister, który zwykł mawiać, że zajmuje się „polskom oświatom”.

Ze strachu przed takim błędem wielu ludzi popełnia – i to regularnie – błąd odwrotny, wyżej już opisany. W wymowie łatwo to przeoczyć – tylko czujny słuchacz przyłapie mówiącego na wymawianiu „ą” zamiast „om”. Gorzej z tekstami pisanymi, w których błąd kole w oczy.

Jako przykładem posłużę się znanym powszechnie mottem z „Medalionów” Zofii Nałkowskiej, które w hiperpoprawnej wersji brzmi: „ludzie ludzią zgotowali ten los”. Słowo „ludzią” wygląda absurdalnie, ale wielu ludzi odruchowo napisze je właśnie w taki sposób.

Word nie pomoże

Kiedy tekst powstaje w Wordzie z polskim spell-checkerem, a zniekształcone słowo narusza zasady pisowni – program podkreśli je na czerwono. Gorzej, jeśli zniekształcone słowo niejako podszywa się pod poprawną formę, ale w innym przypadku. Dobrym przykładem będzie tu fragment wiersza Czesława Miłosza „Oeconomia divina”, w którym pojawiają się trzy przykłady, wszystkie w celowniku liczby mnogiej. Jeden podszyje się pod narzędnik liczby pojedynczej, reszta natomiast przybierze ewidentnie niepoprawne formy:
„Drogą na betonowych słupach, miastą ze szkła i żeliwa,
Lotniską rozleglejszym niż plemienne państwa”
W tym przypadku spell-checker Worda wychwyci tylko dwa z trzech błędów. Trzeba więc zachować ostrożność.

Uwaga na znaczenie!

Wspomniany błąd prowadzi często do przeinaczeń semantycznych. Już w powyższym fragmencie widać, że otwiera on pole do nieporozumień związanych z odmianą przez przypadki. Jeszcze gorzej dzieje się, kiedy z konieczności (w SMS-ie albo e-mailu pisanym z zagranicy) musimy zrezygnować z polskich znaków diakrytycznych. Wówczas niepoprawne formy jeszcze lepiej się maskują. Dziwaczne „lotniską” zamieniają się w „lotniska”, „miastą” w „miasta”. Może to prowadzić do poważnych nieporozumień.

Pozycja Georga Ohma nie jest zagrożona – na stałe wpisał się do podręczników fizyki i nikt go już nie przemianuje. Młodzieży też na razie nic nie grozi, bo wspomniany minister już nie zajmuje się „oświatom”. Zagrożone są tylko nasze teksty – ich poprawność i sens. Wykażmy się więc i nie utrudniajmy życia czytelnikom (nie: czytelniką) i korektorom (nie: korektorą).

Tadeusz Baranowski, Agape

 

Ten artykuł ukazał się w „Biuletynie o Biuletynach”, jedynym newsletterze w Polsce poświęconym wyłącznie biuletynom firmowym i branży custom publishing. Zaprenumeruj newsletter bezpłatnie »