I ja tam byłem…

… miód i wino piłem. Tak często kończyły się baśnie, które czytano nam w dzieciństwie. Tak często chcielibyśmy zakończyć nasze relacje z firmowych imprez integracyjnych i innych wydarzeń w naszej organizacji, w których wzięliśmy udział i teraz naszym zadaniem jest ich reporterski opis. O czym warto pamiętać, pisząc firmowy reportaż?

Reportaż do gatunek łatwy i trudny zarazem. Łatwy z tego powodu, że przychodzi nam pisać tekst, do którego niewiele musimy przygotować materiałów dodatkowych prócz własnej pamięci i – czasem – udanych zdjęć ilustrujących wydarzenie. Trudny – bo to gatunek dziennikarsko-literacki mający ogromną tradycję, będący polem popisów prawdziwych mistrzów pióra – i to może nas onieśmielać.

Zanim naleją wino

Do napisania reportażu z firmowej imprezy musimy przygotować się przed wybraniem się na nią. Zastanówmy się i najlepiej zanotujmy sobie w punktach, jakie informacje bardziej szczegółowe niż „szeregowy” uczestnik wydarzenia musimy zdobyć, aby później móc ją ciekawie i rzetelnie opisać. Lista tych pytań i zdań „napisze się sama”, gdy uświadomimy sobie podstawowe cechy, które nosić musi udany reportaż.

Zasada czterech A

Ująć je można w „zasadę czterech A”. Oznacza ona, że każdy dobrze skonstruowany reportaż nosić powinien następujące cechy: autentyzm, aktualność, akcję, aktywną rolę reportera. Jeśli nasza relacja z firmowej imprezy oparta będzie na tych czterech solidnych filarach, a przy tym włożymy w nią sporo zaangażowania, sukces jest niemal pewny.

Autentyzm

Z zasady reportaż to tekst o tym, co zdarzyło się naprawdę. Bowiem prawda, wbrew pozorom, interesuje ludzi zdecydowanie bardziej, niż nawet najbardziej wymyślne konfabulacje, domysły czy plotki. Szczególnie w przypadku takich relacji, jak te, które Państwo przygotowują, wszystkie opisane fakty, dane i akcje muszą być autentyczne, bowiem w wydarzeniach uczestniczyli też inni i każdy fałsz, czy faktograficzne niechlujstwo są w stanie łatwo zweryfikować i nam wytknąć.

Autentyzm jest siłą reportażu, tym, co sprawia, że chociaż Państwa artykuł pewnie nie będzie „czołówką” gazety firmowej i tak wszyscy właśnie od niego zaczną lekturę numeru. Ludzie lubią czytać o rzeczach, które sami przeżyli, lubią oglądać na zdjęciach twarze swoje i kolegów z pracy, są ciekawi, jak inni odebrali wydarzenia, w których sami wzięli udział. Ci, którzy pojechać nie mogli, też łakomie spojrzą na reportaż, by przekonać się, co stracili.

Dlatego przygotowując się do wyjazdu na imprezę, pamiętajmy, by zapytać o wszystkie nazwiska, dane geograficzne i liczbowe, wszelkie szczegóły, których umieszczenie w reportażu będzie nie tylko interesujące dla czytelników, ale i potwierdzi naszą rzetelność jako kronikarzy.

Aktualność

Przyjęło się, że reportaż opisuje wydarzenia nie bardzo odległe w czasie. Ta jego cecha ściśle wiąże się z przykazaniem autentyczności. Im bliżej w pamięci czytelnicy mają imprezę, tym chętniej o niej przeczytają.

Oczywiście tryb wydawniczy gazet często narzuca pewne opóźnienia. Najczęściej Państwa gazety to miesięczniki lub kwartalniki. Jeśli jest to miesięcznik, jasne jest, że wydarzenie, które miało miejsce w marcu, musimy zrelacjonować w kwietniowym numerze. Z kwartalnikami rzecz ma się gorzej – tutaj warto zastanowić się, jak ciekawie napisać reportaż, który przeniesie czytelników w trochę już zapomniane zdarzenia odpowiednią formą stylistyczną i sposobem konstrukcji tekstu. Tu nasze zadanie dziennikarskie jest o poprzeczkę wyżej – dzięki dobrze napisanemu reportażowi z balu sylwestrowego, który ukaże się w marcu, możemy zabłysnąć swoim kunsztem reporterskim.

Akcja

Reportaż podporządkowany jest konstrukcyjnie układowi zdarzeń. Musi mieć akcję, zawierać elementy odnoszące go do czasu, być dynamiczny. Dlatego, gdy uczestniczymy w wydarzeniach, które będziemy opisywać w biuletynie, śledźmy uważnie przebieg zdarzeń, zapamiętujmy ciągi przyczynowo-skutkowe. Podczas pisania używajmy żywego języka, takiego, który najlepiej oddaje dynamikę zdarzeń. Reportaże nie zakładają tak wysokiego progu formalności, jak inne teksty w biuletynie, możemy w nim użyć języka bardziej zbliżonego do polszczyzny potocznej, ale także – uwaga – literackiej. Szukajmy barwnych porównań, żartów językowych, metafor.

Aktywna rola reportera

Zostaliśmy świadkiem-sprawozdawcą. Dlatego mamy prawo do osobistego stosunku do relacjonowanych zdarzeń, możemy „pokazać siebie”. Mamy prawo użyć pierwszej osoby (choć nie musimy) i opisać nasze własne przygody na tle działania grupy. Mamy prawo pokazać, czy akcja nam się podobała i jak bardzo.

Zobaczcie, jak tam było

Najczęściej stosowaną w biuletynach praktyką jest obarczenie reportera także rolą fotoreportera. Postarajmy się zrobić jak najwięcej zdjęć w akcji, niepozowanych, pokazujących charakterystyczne dla danego wydarzenia miejsca, aurę, krajobrazy.

Gdy przyjdzie nam już wybierać z „grubego” pliku zdjęć te najwłaściwsze, dobierzmy je do naszego tekstu. Niech na zdjęciach będzie to, o czym piszemy, uzyskamy wtedy efekt konsekwentnej, pełnej i żywej relacji.

Gdy wszystkie opisane elementy złożą się na zgrabną całość, nie zapomnijmy poprosić o lekturę tekstu kolegę lub koleżankę, którzy też uczestniczyli w tym wydarzeniu. Pamięć ludzka, choć pojemna, bywa zawodna, dlatego warto na wszelki wypadek „ocenzurować się” w ten sposób. Może zapomnieliśmy o czymś, co dla innych było bardzo ważne.

Przygotowanie świetnego reportażu z firmowej imprezy to gwarancja, że jeśli podpiszemy go swoim nazwiskiem, a impreza była naprawdę udana, będzie to nazwisko rozpoznawane w firmie powszechnie.

Zofia Kościelna, Agape

 

Ten artykuł ukazał się w „Biuletynie o Biuletynach”, jedynym newsletterze w Polsce poświęconym wyłącznie biuletynom firmowym i branży custom publishing. Zaprenumeruj newsletter bezpłatnie »