A gdy włączę telewizor… (6)

O słowach robiących karierę w środowisku dziennikarskim

…lub radio czy zajrzę do gazety, portalu internetowego – spotykam słowa, które są modne wśród dziennikarzy. Wydawałoby się, że to grupa niejednorodna, bo przecież dziennikarze prezentują różne style, wyrażające się również poprzez różnice w używanej przez nich polszczyźnie. Łatwo jednak zauważyć pewne generalne tendencje.

Modne słowa w dziennikarstwie

Dawniej media koncentrowały się na wpływaniu na sferę poglądów i opinii swoich odbiorców, współcześnie obserwować można pewną zmianę. Wydaje się bowiem, że obecnie główną ambicją dziennikarzy jest wpływanie na nasze wybory dotyczące stylu życia. Objawia się to mnogością programów i artykułów, które pragną nam doradzać, jak się mamy ubierać, w jakim stylu urządzać i utrzymywać nasze wnętrza mieszkalne, co jeść oraz co uznawać za wartościowe i modne w sferze dóbr kulturalnych. Wielka jest też popularność programów, w których w formie castingowej ocenia się rozmaite talenty uczestników.

Inna cecha charakterystyczna dla dzisiejszego dziennikarstwa to moda na przeplatanie polszczyzny zwrotami z języka angielskiego. Ta tendencja jest również bardzo popularna wśród młodszych odbiorców, dlatego trudno oczekiwać, by prezenterzy przejmowali się jakoś szczególnie swoją misją krzewienia czystej, bogatej polszczyzny.

Musisz to mieć

Dobrym reprezentantem obu tych tendencji jest robiący ostatnio sporą karierę w mediach – zarówno elektronicznych, jak i papierowych – angielski zwrot must have. Czasem używany tylko w wersji angielskiej, czasem od razu usłużnie tłumaczony jako polskie musisz to mieć, króluje na okładkach kobiecych magazynów i często gości w telewizji.

Jeśli więc dowiadujemy się z mediów, że coś jest must have tego sezonu, oznacza to, że jeśli chcemy się czuć na bieżąco w pędzącym szybko świecie, musimy szybko przenieść tę chęć ze sfery pożądania w sferę posiadania.

Podziel się

Ciekawy przypadek stanowi kariera robiona przez zwrot podziel się. W pierwszym odruchu wydaje nam się, że reprezentuje tendencję wręcz odwrotną do opisanej wyżej. Zamiast mieć, gromadzić, mamy się podzielić. Jak bardzo złudna to obserwacja!

We współczesnych mediach owo szlachetnie brzmiące podziel się, oznacza w swojej istocie jedynie: „poślij dalej tę informację, bądź dłuższą ręką reklamy tego produktu, zalajkuj to na Facebooku”. Celem tego wezwania do dzielenia się nie jest więc chęć wpłynięcia na bardziej sprawiedliwy podział dóbr na tym świecie. Chodzi o to, byśmy w klimacie błyskawicznie rozchodzących się informacji i rekomendacji stali się jeszcze jednym ogniwem wpływającym na chęć posiadania (czyli kupowania) tych wszystkich, którzy nie usłyszeli jeszcze o jakimś must have.

Szokująca sensacja

Trwałą tendencję od wielu już lat stanowi skłonność do używania przez media takich określeń, jak: szok, szokujący, sensacja, sensacyjny. Wiemy, dlaczego tak jest. W dobie nadmiaru atakujących nas zewsząd informacji, taka która jest zwykła, codzienna – mogłaby zostać zupełnie niezauważona. Nie od dziś wiadomo, że media karmią się sensacją.

Użycie wprost słów sensacyjnyszokujący ma zagwarantować mediom naszą uwagę. Gdy nie mam czasu przeczytać wszystkich newsów w gazecie czy newsletterze, skupię się tylko na tych, opatrzonych powyższą rekomendacją, bowiem, że o tym będą mówić wszyscy. Można by niemal dojść do wniosku, że informacje niesensacyjne i nieszokujące są zwyczajnie nieistotne. Dlatego czasem tymi przymiotnikami są w medialnych newsach oznaczane informacje, które przy bliższym poznaniu wydają się zupełnie błahe. Balon sensacji został już jednak nadmuchany, a cel osiągnięty – informacja przykuła naszą uwagę.

Niezupełnie szalone szaleństwo

Ciekawy przypadek stanowi kariera słów szalonyszaleństwo, popularnych zwłaszcza w programach łowiących talenty. Kiedyś bycie szalonym stanowiło powód do skrępowania, bo oznaczało po prostu otarcie się o medyczną sferę choroby psychicznej.

Dziś bycie szalonym jest modne. Dzieje się tak dlatego, że lansowane przez media użycie tego określenia zmieniło nieco jego znaczenie. Współczesne bycie szalonym oznacza w rzeczywistości: „bycie człowiekiem pełnym entuzjazmu i energii, wyrażającym bez skrępowania swoje emocje, dowcipnym i oryginalnym w stylu bycia”.

Co zrobić z tą modą?

To ostatnia część cyklu artykułów poświęconych współcześnie modnym słowom, czas więc na słowo podsumowania. Po co nam językowe mody i co z nimi robić?

Jak każda moda, moda na określone słowa i zwroty może nam się podobać lub nie. Możemy uznać, że jest w naszym stylu i guście, co wiąże się ze skwapliwym jej przyjęciem. Może też być zgoła odwrotnie; jakaś moda nas irytuje i wydaje się niezbyt mądra. Warto natomiast na pewno wiedzieć, co jest modne, nawet jeśli się tego nie przyjmuje. I w zależności od naszej wewnętrznej decyzji – albo wziąć to z entuzjazmem jako swoje lub zachować rozsądną rezerwę. Pewna doza sceptycyzmu wobec mód chroni nas przed śmiesznością i naiwnością. Warto o tym pamiętać w odniesieniu do modnych słów.

Zofia Kościelna, WENA, www.wena.waw.pl

 

Ten artykuł ukazał się w „Biuletynie o Biuletynach”, jedynym newsletterze w Polsce poświęconym wyłącznie biuletynom firmowym i branży custom publishing. Zaprenumeruj newsletter bezpłatnie »