Dyktando dla dorosłych

Dyktanda – dziś wspominane ze śmiechem, zgrozą lub sentymentem – zazwyczaj sprowadzały się do nauki zawiłych ortograficznych ewenementów, na co dzień raczej nieużywanych. Zawierały też wyrażenia, które – pomimo wielu lat nauki – do dziś wydają się nieco tajemnicze, nieodgadnione lub po prostu trudne.

Dyktando dla dorosłych

Przyjrzyjmy się bliżej mniej i bardziej zapomnianym wyrazom – powiedzmy – trudnym. Wyrazom, których używamy często lub – wręcz przeciwnie – nie stosujemy prawie wcale.

W galerii „rzadkich ptaków”

Do najciekawszych przykładów wyrazów, których poza dyktandami raczej nie mieliśmy okazji używać (a zatem i dobrze utrwalić sobie ich pisowni) należy osławiona „gżegżółka”. W jakich sytuacjach moglibyśmy potrzebować tego wyrazu? W komunikacji ze znajomymi na Gadu-Gadu? W pisaniu firmowych e-maili? Ludowe określenie kukułki – tym jest bowiem „gżegżółka” – pojawia się w naszych rozmowach bardzo rzadko.

Wydaje się niepotrzebne, ale mimo to właściwie każdy o nim słyszał, a ponadto jest jednym ze sztandarowych przykładów wśród tzw. wyrazów trudnych. Warto przypomnieć sobie jego poprawną pisownię choćby tylko z tych dwóch powodów. Obok „gżegżółki” dumnie kroczy (a właściwie leci) inny ptak – „piegża”. Jeśli nie jesteśmy ornitologami, zazwyczaj o piegżach nie rozmawiamy, a tym bardziej o nich nie piszemy, dlatego nie wszyscy pamiętają, jaka jest prawidłowa pisownia tego wyrazu.

Poza owymi „rzadkimi ptakami” mamy też wyrazy trudne, które – choć rzadko – mogą pojawić się w naszym codziennym słowniku. Należy do nich na przykład „rzeżucha” – roślina, którą możemy hodować nie tylko w okresie wielkanocnym, choć to wtedy jest szczególnie popularna.

Obok „rzeżuchy” mamy też „żorżetę”, czyli tkaninę, z której powstają najczęściej sukienki. Istnieją też trudne, nieco zapomniane czasowniki, takie jak np. „żydłaczyć” oraz – wcale już nie tak rzadkie – „rzednieć”, „rzężący” i „umorzenie”, których – choć używamy zdecydowanie częściej niż „gżegżółki” – nieraz nie umiemy prawidłowo zapisać.

A na co dzień…

Samo wyrażenie „na co dzień” budzi wątpliwości. Warto więc zapamiętać, że wyrażenia przyimkowe (np. „na ogół”, „przede mną”, „przeze mnie”), o ile nie mają charakteru zrostów, zapisujemy oddzielnie. Inne zwroty trudne, używane właśnie na co dzień, to na przykład: „w ogóle” z pisownią – oczywiście – rozdzielną (jak na wyrażenie przyimkowe przystało), „oryginalny” (a nie „orginalny”), „tylny” (zdecydowanie nie „tylni”) czy osławione „w cudzysłowie” (często zastępowane przez niepoprawne „w cudzysłowiu”).

Dobrze też wiedzieć, że używamy pęsety, a nie „pensety”, a po stawie pływać może „łabędź”, który wielu osobom myli się z „łabądziem”. Czytamy zaś zawsze „tę” – a nie „tą” – książkę. Ciekawymi wyrażeniami, których pisownia jest dla niektórych trudna, to „na pewno” i „naprawdę” – oba mające w swoim składzie przyimek „na”, ale jedno zapisywane oddzielnie, a drugie razem („naprawdę” – zrost, pisownia łączna).

Wymienione problematyczne wyrazy czy wyrażenia najlepiej zapamiętać. Nawet jeśli jest to trudne i czasami zdarza nam się zapomnieć właściwej pisowni jakiegoś zwrotu, to zawsze możemy sięgnąć po słowniki. W czasie szkolnych dyktand wyciąganie ich spod ławki raczej nie było zalecane, za to na co dzień możemy korzystać z nich do woli.

Anna Dobrecka, Agape

 

Ten artykuł ukazał się w „Biuletynie o Biuletynach”, jedynym newsletterze w Polsce poświęconym wyłącznie biuletynom firmowym i branży custom publishing. Zaprenumeruj newsletter bezpłatnie »