Biuletyn jak prezent dla żony?

Jakie pracownicze magazyny firmowe naprawdę przyciągają uwagę czytelników? Czy jest prosta recepta na stworzenie biuletynu idealnego?

Biuletyn jak prezent dla żony

To tak, jak byśmy powiedzieli, że istnieje standardowo idealny prezent dla żony na rocznicę ślubu. Są różne żony, różne rzeczy lubią robić, nosić i podziwiać. Różny jest wiek żon, ich temperament, gust. Podobnie jest z czytelnikami. Tworzą Państwo gazety w firmach różnych branż, Państwa pracownicy to ludzie o różnorodnym wykształceniu, w różnym wieku, o różnych poziomach zaangażowania i odpowiedzialności w działania firmy.

Żona jak busola

Z żoną jest jakby łatwiej. Można bez większego ryzyka powiedzieć, że większość z pań ucieszy np. coś z biżuterii. Po paru latach od ślubu mężowie wiedzą już, że żona nie cierpi broszek albo że woli srebro od złota. Drugim „pewniakiem” są luksusowe perfumy. Tu mamy pole bardziej ryzykowne, ale przecież można żonę na tydzień przed rocznicą spytać o nowy ulubiony zapach. No, i potem dostosować już tylko typowania do swego budżetu. Bez pudła „rocznicowy mąż” może też fundować obojgu wspólne wyjazdy – nawet rok po ślubie większość par ma już ulubione lub wymarzone kierunki wspólnych podróży. Może to Państwa ubawi, ale z magazynem pracowniczym jest w zasadzie bardzo, bardzo podobnie.

Biżuteria – projekt, składniki

Odpowiednikiem biżuterii dla naszych czytelników będzie layout magazynu, projekty poszczególnych rubryk, sposób prezentowania grafik i fotografii. „Każda żona”, czyli każdy pracownik lubi dostawać gazetę „ładną”. Co to znaczy? Przyciągająca uwagę okładka, z dobrymi zajawkami, pięknym zdjęciem. Duże, wyraźne i obrobione fotografie, z prostymi, ale czytelnymi podpisami. Wyraźny podział na rubryki, zaznaczony również barwami i stylem składu. Dobre fonty, nie nadmiernie zróżnicowane, by nie dostawał „oczopląsu”. Infografiki i rysunki czytelne. Co jakiś czas „rocznicowy” bajer – bardzo duże zdjęcie, ciekawy wykres na jubileusz, duży, świetnie zaprojektowany schemat organizacji firmy do powieszenia nad biurkiem. Takich pomysłów znajdą Państwo setki, przeglądając biuletyny firmowe i gazety komercyjne.

Pachnące pytanie

Oczywiście nie polecam dołączania do biuletynów pracowniczych próbek perfum, choć gdyby to był magazyn firmy kosmetycznej – w zasadzie czemu nie? Chodzi raczej o to, że – tak jak mąż potrafi wysondować gust i preferencje żony, co do nowoczesnych zapachów – tak działy PR, marketingu i personalne mają doskonałe narzędzia, by dowiedzieć się, jakiej publikacji potrzebują właśnie ich odbiorcy.

Można przeprowadzić badania czytelnicze gotowych już projektów np. przed zmianami redakcji lub liftingami. Ale przecież startując do tworzenia gazety od zera, też można takie ankiety prowadzić. Można też posyłać „tajniaków” lub całkiem jawnie rozmawiać z kolegami o tym, jaką publikację chętnie by czytali i o czym chętnie znajdowaliby tam informacje.

Potem należy sprawdzić czy na tego „Chanela” nas stać. Publikacja przygotowywana i składana własnymi siłami, przy braku profesjonalnego wsparcia będzie nieporównywalna z małym flakonikiem oryginału. Mały flakonik oryginału to pewnie magazyn, gdzie redakcją zajmuje się większy zespół, przy tworzeniu jej współpracuje wiele osób, a emocjonalnie angażuje się w nią prawie każdy pracownik – przynajmniej jako czytelnik. Jakość druku jest niezła, dzięki zleceniu tej wymagającej sztuki dobrej drukarni.

I wreszcie spory, ładnie zaprojektowany flakon z oryginalnym zapachem wewnątrz. Czyli to, co opisałam wcześniej, plus dobry projekt i obsługa od zewnętrznej firmy, która podpowie, dopieści, zapewni profesjonalne zdjęcia, infografiki, redakcję, korektę i na pewno również skład.

Czasem warto kalkulować, co warto wybrać: lepszą, nawet lżejszą kieszeń i bardzo szczęśliwą „żonę” czy raczej spore oszczędności i sfrustrowaną „druga połowę”, z poczuciem niedowartościowania.

Dokąd pojedziemy, Kochanie?

Odpowiednikiem wspólnej podróży jest, rzecz jasna to, o czym pracownicy czytają w magazynach swoich firm. Działy odpowiedzialne za tworzenie firmowych czasopism robią często na temat gustu swych czytelników pewne założenia ogólne, czasem nawet podsuwane z centrali firmy.

To często świetny pomysł, ale przecież nie zawsze. Bo to, że żonie Piotrka podobała się wycieczka do Norwegii, nie musi oznaczać, że żonie Jurka nie byłoby milej jednak na Majorce. Czemu? Bo żona Piotrka jest Góralką, uwielbia góry i zdrowy, rześki klimat. Żona Jurka za to – wypielęgnowana jedynaczka z Trójmiasta – lubi dobre, kurortowe stroje i leżenie pod parasolem z drinkiem w dłoni.

Podobnie jest z Państwa grupą odbiorczą. To, co sprawdza się w biuletynie centrali w Niemczech, nie musi przyjąć się u nas – mamy jednak nieco inne temperamenty i gusta niż Niemcy. To, co mówią podręczniki o pracownikach np. firmy produkcyjnej, nie zawsze musi być aż tak oczywiste, jeśli to np. firma średniej wielkości, o charakterze typowo rodzinnym.

Upominek jest ważny, a najważniejszy obdarowywany

Jeśli przyjmiemy, że naszym upominkiem jest magazyn, a obdarowywanym koledzy i współpracownicy – pracownicy naszej firmy, będzie nam naprawdę łatwiej. Tworzenie biuletynu wewnętrznego nie jest bowiem ponurym obowiązkiem. Nie jest trzema goździkami na kolejną, trudną już, rocznicę dla żony, która jest ogólnie męcząca.

Gazetę firmową najłatwiej chyba porównać do prezentu dla bardzo kochanej żony, niezależnie od stażu małżeństwa, której zainteresowania i gusty nas interesują i którą chcemy obdarowywać tylko tym, co naprawdę ją ucieszy.

Magazyn tworzony, „bo tak jest modnie” albo „bo tym szybko zwiększymy wyniki sprzedaży”, mija się z celem. To tak, jakbyśmy robili żonie prezent „bo tak wypada”, albo „bo tak stara się, by dbać o moje dzieci”. To bez sensu. Żona wyczuje tu fałsz. A pracownicy…?

Zofia Kościelna, WENA, www.wena.waw.pl

 

Ten artykuł ukazał się w „Biuletynie o Biuletynach”, jedynym newsletterze w Polsce poświęconym wyłącznie biuletynom firmowym i branży custom publishing. Zaprenumeruj newsletter bezpłatnie »