Artykuł dedykowany

Jeszcze parę lat temu, kiedy dedykowaliśmy komuś np. piosenkę w radiu, oznaczało to, że chcemy, aby ten utwór zagrano specjalnie dla tej wybranej osoby. W ciągu ostatnich kilku lat to słowo bardzo zmieniło czy raczej poszerzyło swoje znaczenie.

O słowie dedykowany

Jeśli w książce, kupionej na targach wydawniczych, mieliśmy dedykację jej autora, oznaczało to, że jesteśmy właścicielami niezwykłego egzemplarza, bo sam autor wpisał w nim nasze imię, a może i nazwisko oraz dodał datę oraz swój cenny podpis. Czasami ta książka na jednej z kolejnych stron zawierała także dedykację drukowaną, brzmiącą np. „mojej Żonie i Dzieciom poświęcam”, co oznaczało, że pisarz swój twórczy wysiłek i pracę nad utworem dedykował swoim najbliższym. Może i nam w chwilach miłosnych uniesień zdarzyło się kiedyś popełnić wiersz czy piosenkę dedykowaną tej jedynej, wybranej osobie?

Pierwotne znaczenie „dedykowania”

Co to więc tak naprawdę znaczyło „zadedykować coś komuś”? Wielki Słownik Języka Polskiego pod redakcją Witolda Doroszewskiego definiuje słowo „dedykować” w następujący sposób: «poświęcić komuś utwór literacki, muzyczny lub dzieło sztuki, umieszczając w nim lub na nim dedykację». A więc można by powiedzieć, że „dedykowanie” czegoś jest szczególnym rodzajem darowizny zarezerwowanej dla artystów oraz tych, którzy ich dzieła chcą sprezentować innym. Chciałoby się powiedzieć: „aż trudno uwierzyć, że to słowo ma tak wąski zakres!”.

Co się zatem przydarzyło temu słowu przez ostatnie lata? Winowajczynią jest królująca pośród nas angielszczyzna, a także rozszerzający swoje wpływy rozwój technologii. Bowiem w języku angielskim zwroty dedicated line, dedicated IP address, dedicated server to łącze, adres IP oraz serwer, które służą wyłącznie do określonego celu. W żargonie informatycznym zaczęło się więc już kilka lat temu mówić o dedykowanym łączu, adresie IP i serwerze.

Szaleństwo dedykacji

Jak łatwo się domyślić, stąd już tylko krótka ścieżka do ulicy dedykowanej Mickiewiczowi, szkoły dedykowanej Janowi Pawłowi II, strefy dedykowanej kibicom. Początkowo te określenia raziły. Ale szaleństwo dedykacji już się rozpętało, mało tego, poszło dalej. Ostatnio widziałam reklamę dewelopera prezentującą „osiedle dedykowane”. Komu? To nie jest ważne! Bowiem słowo dedykowane nie tylko znaczy już cokolwiek, co jest przeznaczone, zarezerwowane dla kogoś. Ono zaczęło żyć własnym życiem, w którym znaczy tyle, co „coś specjalnego, skrojonego na miarę, wyrafinowanego i wykonanego ze szczególną starannością”.

Można by więc zaryzykować stwierdzenie, że ta ewolucja znaczenia, rozszerzając je, trochę jakby zataczała koło. Mamy bowiem znowu coś niezwykłego dla kogoś niezwykłego. Mam jednak wrażenie, że spotykamy tu swoistą dewaluację znaczenia. Bo kiedy dedykuję komuś wiersz, a choćby nawet piosenkę w radiu, to jednak chodzi mi o tę jedną, wybraną przeze mnie osobę. A kiedy deweloper, dedykuje mi blok, wiem doskonale, że dedykuje go również Tobie, i Marcinkowskiej, i Nowakowi…

Zofia Kościelna, WENA, www.wena.waw.pl

 

Ten artykuł ukazał się w „Biuletynie o Biuletynach”, jedynym newsletterze w Polsce poświęconym wyłącznie biuletynom firmowym i branży custom publishing. Zaprenumeruj newsletter bezpłatnie »