Alarm: brakuje nam tekstu!

W pracy każdej redakcji custom publishing zdarza się ta niemiła chwila. Nagle okazuje się, że od dawna planowany na którąś ze stron tekst – nie nadejdzie. Autor złamał rękę, zmienił pracę, wyjechał… Co robić?

W naszych poradach radziliśmy Państwu, aby zawsze w materiałach redakcyjnych przechowywać „artykuł na czarną godzinę”. Idealny tekst tego typu ma temat uniwersalny, aktualny o każdej porze roku i w każdej sytuacji naszej firmy.

Co jednak robić, gdy na przykład ten tekst dopiero co został wykorzystany? Co robić, jeśli go nigdy nie mieliśmy? Rozwiązań jest kilka. Poniżej najprostsze z nich.

Ratunek z zewnątrz

Dobrym rozwiązaniem w takiej sytuacji może się okazać zamówienie artykułu na „bezpieczny” temat u zawodowego dziennikarza z rynku prasy komercyjnej. Współcześnie większość z nich jest tzw. „wolnymi strzelcami”, współpracującymi z kilkoma redakcjami jednocześnie i napisanie tekstu do prasy branżowej nie jest dla nich problemem – ani od strony merytorycznej, ani prawnej. Taki dziennikarz na ogół działa sprawnie i szybko, często sam proponuje ciekawy temat artykułu.

Jedynym mankamentem tego rozwiązania jest jego koszt – autorowi „z rynku” trzeba będzie zapłacić. Czasem jednak spokój redaktora naczelnego jest cenniejszy niż niewielkie oszczędności w budżecie naszej gazety.

Felieton na każdą pogodę…

…to też dobre rozwiązanie. W każdej niemal firmie jest osoba, która słynie z poczucia humoru i daru anegdociarza. Wystarczy pójść do tej osoby i przekonać ją, że przelanie na papier jednej lub kilku zabawnych historii z bogatego repertuaru przysporzy jej szacunku w firmie i doda lekkości firmowej gazecie.

Jeśli ta współpraca obu stronom przypadnie do gustu – być może zyskamy stałego autora i nowy dział w biuletynie.

Redaktor przy klawiaturze

Najmniej korzystnym ze względu organizacji pracy redakcji (czas!), ale z drugiej strony najprostszym logistycznie rozwiązaniem jest napisanie „wypełniającego” tekstu przez redaktora biuletynu. Temat, oczywiście, nadal pozostaje uniwersalny, chociaż… niekoniecznie. Redaktor biuletynu firmowego na ogół doskonale orientuje się, co dzieje się właśnie w firmie, dlatego, jeśli ma wystarczającą ilość czasu, może pokusić się o napisanie tekstu aktualnego.

Jeśli tak nie jest, pozostają mu do wyboru: recenzje książek branżowych i literatury pięknej, filmów, przedstawień teatralnych; polecanie ciekawych miejsc do odwiedzenia w Polsce i zagranicą; porady na temat savoir-vivre’u.

Miejmy jednak nadzieję, że ze wskazówek „awaryjnych” nigdy nie będą Państwo musieli korzystać i Waszym problemem redakcyjnym na zawsze pozostanie nadmiar materiałów do każdego z numerów, nie zaś palące braki.

Zofia Kościelna, WENA, www.wena.waw.pl

 

Ten artykuł ukazał się w „Biuletynie o Biuletynach”, jedynym newsletterze w Polsce poświęconym wyłącznie biuletynom firmowym i branży custom publishing. Zaprenumeruj newsletter bezpłatnie »